Firma transportowa Logistic-Evex

Ostatnio w branży transportowej mamy dość dziwny moment. Z jednej strony ciągle rozmawiamy o drogim paliwie, napiętej płynności i kombinowaniu, jak to wszystko spiąć. Z drugiej – patrzymy na dane i widzimy coś, co jeszcze niedawno wydawało się mało realne.

Polski rynek ciężarówek po prostu przyspieszył.

I to mocno.


Najlepszy marzec, jaki pamiętamy

W marcu padł rekord – ponad 3600 nowych rejestracji ciężarówek. To nie jest „dobry wynik”. To jest najlepszy marzec w historii.

I co ważniejsze – to nie jest jednorazowy wyskok. Cały pierwszy kwartał wygląda solidnie, a trend jest wyraźnie wzrostowy.

W skrócie: firmy znowu zaczęły kupować.


Dlaczego teraz?

Bo wygląda na to, że rynek się odblokował.

Po słabym 2025 roku wiele firm wstrzymywało inwestycje. Floty się starzały, decyzje były odkładane, każdy patrzył, co się wydarzy.

I teraz:

  • pojawiło się więcej ładunków,
  • sytuacja gospodarcza trochę się uspokoiła,
  • a firmy doszły do momentu, w którym dalej już nie dało się czekać.

Efekt? Zamówienia ruszyły.


Tylko nie mylmy tego z „złotymi czasami”

Bo tu łatwo się pomylić.

To, że firmy kupują nowe auta, nie znaczy, że nagle zaczęły świetnie zarabiać.

Koszty dalej są wysokie:

  • paliwo swoje robi,
  • wynagrodzenia rosną,
  • opłaty i cała reszta też nie stoją w miejscu.

Czyli mamy sytuację, w której:
👉 pracy jest więcej
👉 aut jest więcej
👉 ale pieniędzy wcale nie musi być więcej


Trochę paradoks

Najciekawsze jest to, że dwie rzeczy dzieją się jednocześnie.

Z jednej strony:

  • rynek rośnie,
  • firmy inwestują,
  • widać ruch i energię.

Z drugiej:

  • wiele firm nadal jedzie na bardzo cienkiej marży,
  • płynność bywa napięta,
  • pojawiają się pomysły typu pożyczki na paliwo.

Czyli branża się rozpędza… ale niekoniecznie jest w komfortowej sytuacji.


Co to oznacza w praktyce?

Jeśli spojrzeć na to z perspektywy właściciela firmy transportowej, to jest moment bardzo wymagający.

Bo teraz nie wystarczy „robić więcej”.

Teraz trzeba:

  • pilnować marży przy każdym zleceniu,
  • dobrze liczyć koszty,
  • i mieć kontrolę nad tym, co się dzieje w firmie.

Bo przy takim rynku łatwo wpaść w pułapkę:

więcej aut → więcej kilometrów → a na końcu i tak mało zostaje


Moje spojrzenie

Ten wzrost to dobra wiadomość. Naprawdę.

Lepiej mieć rynek, który żyje, niż taki, który stoi.

Ale jednocześnie to nie jest moment, żeby się rozluźnić. Raczej odwrotnie.

Bo właśnie teraz:

  • jedni zaczną rosnąć i budować przewagę,
  • a inni „przepalą” ten moment i zostaną z kosztami.